Reklama wygląda jak materiał z portalu informacyjnego. Znany dziennikarz albo prezes dużej spółki mówi do kamery, że „zwykli Polacy” mogą zarabiać na nowej platformie kilka tysięcy złotych miesięcznie, zaczynając od niewielkiej wpłaty. Wystarczy zostawić numer telefonu. Następnego dnia dzwoni uprzejmy „opiekun konta”, który pomaga założyć profil, a po pierwszej wpłacie na ekranie pojawia się zysk.
Ten zysk nie istnieje. Oszustwa inwestycyjne działają według powtarzalnego scenariusza, który Komisja Nadzoru Finansowego i CERT Polska opisują od lat. Platforma pokazuje fikcyjne wyniki, żeby skłonić ofiarę do kolejnych wpłat, a pieniądze trafiają na rachunki kontrolowane przez przestępców albo na giełdy kryptowalut. Wypłata okazuje się niemożliwa albo wymaga „opłaty”, „podatku” czy „prowizji”, czyli kolejnego przelewu.
Ofiarami są osoby w każdym wieku. Oszuści korzystają z tego, że prawdziwe inwestowanie wymaga pewnej wiedzy, a wiele osób szuka sposobu, by pieniądze nie traciły wartości przez inflację. Obietnica pomocy „specjalisty” brzmi wtedy jak rozwiązanie.
W poradniku opisujemy, jak wygląda typowy scenariusz, jakie sygnały powinny zatrzymać przed wpłatą, jak sprawdzić firmę inwestycyjną i co zrobić, gdy pieniądze już zostały przelane.
Jak wygląda typowy scenariusz
Centrum Edukacji dla Bezpieczeństwa Rynku Finansowego przy KNF opisuje fałszywe inwestycje jako proces złożony z kilku etapów. Szczegóły się zmieniają, ale kolejność jest bardzo podobna:
- Reklama w mediach społecznościowych, wyszukiwarce albo na stronie podszywającej się pod portal informacyjny. Często z wizerunkiem znanej osoby.
- Formularz z imieniem, numerem telefonu i adresem e-mail. Na tym etapie ofiara nie traci jeszcze pieniędzy, ale jej dane trafiają do przestępców.
- Telefon od „doradcy” lub „brokera”, który przedstawia się jako pracownik firmy inwestycyjnej. Rozmowa jest profesjonalna, uprzejma i dotyczy „bezpiecznej” strategii.
- Pierwsza wpłata, zwykle niewielka. Ofiara widzi na platformie rosnący wynik.
- Namowa do większych wpłat, czasem z kredytu lub oszczędności. „Doradca” przekonuje, że okazja szybko minie.
- Prośba o zdalny dostęp do komputera lub telefonu, na przykład przez aplikację AnyDesk lub TeamViewer, „żeby pomóc w konfiguracji”.
- Blokada wypłaty. Gdy ofiara chce odzyskać pieniądze, pojawia się żądanie dopłaty podatku, opłaty za wypłatę lub kaucji.
Wpłacone środki często nie trafiają nawet na rachunek fałszywej firmy. KNF wskazuje, że przestępcy używają rachunków innych osób, również innych ofiar, i szybko przenoszą pieniądze za granicę albo na giełdy kryptowalut. Utrudnia to ich odzyskanie.
Sygnały ostrzegawcze
Pojedynczy sygnał nie przesądza sprawy, ale kilka naraz powinno zatrzymać każdą wpłatę.
- Gwarantowany lub bardzo wysoki zysk w krótkim czasie. Prawdziwe inwestycje niosą ryzyko, a firmy inwestycyjne nie mogą obiecywać pewnego wyniku.
- Znana twarz w reklamie. Nagranie z politykiem, sportowcem czy dziennikarzem może być deepfake, czyli materiałem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję.
- Kontakt inicjowany przez „doradcę” po zostawieniu numeru w formularzu, często z zagranicznego lub zmieniającego się numeru.
- Presja czasu. „Oferta tylko dziś”, „musimy zamknąć pozycję w ciągu godziny”.
- Prośba o instalację aplikacji do zdalnego pulpitu lub o udostępnienie ekranu.
- Przeniesienie rozmowy do komunikatora takiego jak WhatsApp lub Telegram.
- Przelew na rachunek osoby prywatnej albo na giełdę kryptowalut zamiast na rachunek licencjonowanej firmy.
- Opłata za wypłatę zysku. Legalna firma rozlicza podatki i prowizje z salda, nie żąda osobnego przelewu przed wypłatą.
- Prośba o kody SMS lub dane logowania do banku. Żaden pośrednik inwestycyjny ich nie potrzebuje.
Przestępcy dopasowują narrację do aktualnych wydarzeń. Pojawiają się „inwestycje” w akcje dużych spółek, surowce, sztuczną inteligencję, kryptowaluty czy „rządowe programy”. Nazwa produktu nie ma znaczenia. Liczy się mechanizm: obietnica szybkiego zysku, zaufanie zbudowane przez rozmowę i kolejne przelewy.
Deepfake i fałszywe artykuły
Reklama z wizerunkiem znanej osoby to dziś jedna z najczęstszych form przynęty. CEBRF KNF wskazuje, że w Polsce technologia deepfake jest najczęściej wykorzystywana właśnie w scenariuszach fałszywych inwestycji. Nagranie może wyglądać naturalnie, a głos brzmieć przekonująco.
Kilka prostych kroków pomaga ocenić, czy materiał jest prawdziwy:
- sprawdź, czy nagranie jest na oficjalnym profilu danej osoby, a nie tylko w płatnej reklamie,
- zwróć uwagę na adres strony, na którą prowadzi link, zwłaszcza gdy udaje znany portal,
- wyszukaj nazwę platformy razem ze słowem „oszustwo” lub „ostrzeżenie”,
- pamiętaj, że znana osoba mogła nigdy nie wypowiadać się na ten temat.
Fałszywe artykuły często kopiują wygląd prawdziwych portali. Mają logo, układ strony i komentarze „zadowolonych inwestorów”. Wszystkie linki w takim artykule prowadzą do tego samego formularza.

Jak sprawdzić firmę inwestycyjną
Przed pierwszą wpłatą warto poświęcić kilka minut na weryfikację. Trzy źródła dają najwięcej informacji.
Lista ostrzeżeń publicznych KNF. Komisja publikuje wykaz podmiotów, wobec których złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem prowadzenia działalności bez zezwolenia. Obecność na liście to poważny sygnał alarmowy. Brak wpisu nie oznacza jednak, że firma jest bezpieczna, bo nowe fałszywe platformy powstają szybciej, niż trafiają do wykazu.
Wyszukiwarka podmiotów KNF. Pozwala sprawdzić, czy firma ma zezwolenie polskiego nadzoru albo działa w Polsce na podstawie zezwolenia z innego kraju Unii Europejskiej. Nazwę trzeba porównać dokładnie, bo oszuści używają nazw podobnych do prawdziwych instytucji.
Lista ostrzeżeń CERT Polska. CERT prowadzi wykaz niebezpiecznych domen, które operatorzy mogą blokować. Warto sprawdzić adres strony platformy.
Legalne inwestowanie zaczyna się zwykle od założenia rachunku w licencjonowanym domu maklerskim lub banku, z umową, weryfikacją tożsamości i przelewem na rachunek tej instytucji. Jak to wygląda w praktyce, opisujemy w poradniku konto maklerskie dla początkujących. Osoby, które szukają prostego sposobu na ochronę oszczędności przed inflacją, mogą też porównać obligacje skarbowe i oferty lokat bankowych. Żadna z tych form nie obiecuje kilkudziesięciu procent zysku miesięcznie.
Czego nie robić w rozmowie z „doradcą”
Jeśli już jesteś w kontakcie z osobą oferującą inwestycję, kilka zasad ogranicza straty:
- Nie instaluj aplikacji do zdalnego pulpitu na prośbę rozmówcy. Taki program daje mu kontrolę nad urządzeniem, łącznie z bankowością internetową.
- Nie loguj się do banku podczas udostępniania ekranu. Rozmówca widzi wtedy dane logowania i kody.
- Nie podawaj kodów SMS ani haseł i nie potwierdzaj w aplikacji operacji, których sam nie zlecasz.
- Nie bierz kredytu na inwestycję na prośbę „doradcy”. To częsty etap scenariusza, w którym ofiara traci nie tylko oszczędności, ale zaciąga dług.
- Przerwij rozmowę i skonsultuj się z kimś zaufanym. Presja czasu jest elementem manipulacji.
Mechanizm nacisku przypomina inne oszustwa telefoniczne, w których przestępcy podszywają się pod bank lub policję. Opisujemy je w tekście oszustwo na pracownika banku. Warto też przejrzeć ustawienia telefonu i aplikacji bankowej. Poradnik bezpieczna bankowość mobilna pokazuje, które opcje ograniczają skutki przejęcia urządzenia.
Co zrobić, gdy pieniądze już zostały wpłacone
Liczy się czas. Im szybciej bank dowie się o sprawie, tym większa szansa na zablokowanie środków, zanim przestępcy je przeniosą.
- Zadzwoń do swojego banku przez oficjalną infolinię z aplikacji lub karty. Zgłoś oszustwo i poproś o zablokowanie dostępu do bankowości, jeśli ktoś miał zdalny dostęp do urządzenia.
- Odinstaluj aplikacje do zdalnego pulpitu i zmień hasła z innego, bezpiecznego urządzenia.
- Złóż zawiadomienie na policji lub w prokuraturze. Zabierz potwierdzenia przelewów, zrzuty ekranu, adresy stron i numery telefonów.
- Zgłoś incydent do CERT Polska przez formularz na stronie incydent.cert.pl, a informację o fałszywej platformie także do CSIRT KNF.
- Sprawdź, czy nie zaciągnięto zobowiązań na twoje dane. Rozważ zastrzeżenie PESEL i pobranie raportu BIK. Szczegóły opisujemy w artykule kradzież tożsamości - jak sprawdzić, czy ktoś wziął kredyt.
Możliwość odzyskania pieniędzy od banku zależy od okoliczności. Przelew zlecony samodzielnie, nawet pod wpływem manipulacji, jest z punktu widzenia przepisów o usługach płatniczych co do zasady transakcją autoryzowaną. Inaczej może wyglądać sytuacja, gdy operację wykonał przestępca, na przykład przez zdalny dostęp. Bank rozpatruje reklamację indywidualnie. W sporze pomoc może zaoferować Rzecznik Finansowy.
Uwaga na „odzyskiwanie pieniędzy”
Po pierwszym oszustwie często przychodzi drugie. Ofiara dostaje telefon lub wiadomość od „kancelarii”, „agencji odzyskiwania środków” albo osoby podającej się za pracownika instytucji publicznej. Rozmówca zna szczegóły sprawy i obiecuje odzyskanie pieniędzy za opłatą z góry.
To zwykle ci sami przestępcy albo osoby, które kupiły dane ofiar. Dane z pierwszego oszustwa pozwalają im uwiarygodnić rozmowę. Prawdziwa policja, prokuratura czy KNF nie pobierają opłat za odzyskanie środków. Każdą taką propozycję warto zweryfikować, dzwoniąc samodzielnie na oficjalny numer instytucji.
Podsumowanie
Fałszywe inwestycje opierają się na tym samym schemacie: reklama z obietnicą szybkiego zysku, telefon od uprzejmego „doradcy”, fikcyjne wyniki na platformie i kolejne wpłaty. Blokada wypłaty z żądaniem dopłaty to typowy końcowy etap.
Przed wpłatą sprawdź firmę na liście ostrzeżeń publicznych KNF i w wyszukiwarce podmiotów nadzorowanych. Nie instaluj aplikacji do zdalnego pulpitu i nie podawaj nikomu kodów SMS. Jeśli pieniądze już zostały przelane, zadzwoń do banku, złóż zawiadomienie i uważaj na propozycje „odzyskania środków” za opłatą.
Najczęstsze pytania
Jak sprawdzić, czy platforma inwestycyjna jest legalna?
Wyszukaj ją w wyszukiwarce podmiotów KNF i na liście ostrzeżeń publicznych. Sprawdź też adres strony na liście ostrzeżeń CERT Polska. Brak zezwolenia nadzoru i przelew na rachunek osoby prywatnej to poważne sygnały ostrzegawcze.
Czy reklama ze znaną osobą może być fałszywa?
Tak. Przestępcy używają nagrań przerobionych lub wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Sprawdź, czy materiał jest dostępny na oficjalnym profilu tej osoby.
Czy bank zwróci pieniądze wpłacone na fałszywą inwestycję?
To zależy od okoliczności. Przelew zlecony samodzielnie jest co do zasady transakcją autoryzowaną. Jeśli operację wykonał przestępca, na przykład przez zdalny dostęp, ocena może być inna. Zgłoś sprawę bankowi od razu.
Gdzie zgłosić oszustwo inwestycyjne?
W swoim banku, na policji lub w prokuraturze oraz do CERT Polska przez incydent.cert.pl. Informację o fałszywej platformie można przekazać także do CSIRT KNF.
Czy firma obiecująca odzyskanie pieniędzy po oszustwie jest wiarygodna?
Zachowaj dużą ostrożność. Żądanie opłaty z góry za odzyskanie środków to częsty schemat kolejnego oszustwa. Instytucje publiczne nie pobierają takich opłat.
Źródła
- Fałszywe inwestycje - CEBRF KNF
- Deepfake - CEBRF KNF
- Lista ostrzeżeń publicznych - KNF
- Wyszukiwarka podmiotów - KNF
- Lista ostrzeżeń przed niebezpiecznymi stronami - CERT Polska
- Zgłoś incydent - CERT Polska
Materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi indywidualnej rekomendacji finansowej ani obietnicy uzyskania kredytu.